Jak nauczyć się grać By The Book?

Jakiś czas temu napisałem tekst odpowiadający na nurtujące pytania, o co chodzi z tym graniem By The Book. Nawet kilka osób go przeczytało, tekst wyszedł na ocenę dostateczną. Odpowiadam tam na pytania, czym jest to BtB.

Natomiast postanowiłem z wami podzielić się poradami, jak przyjąć postawę grania „według podręcznika”. To zmiana podejścia do erpegowego hobby, to inne podejście do sesji RPG. Łatwo napisać „po prostu przestań grać po swojemu”. Jednak człowiek jest całkiem złożoną jednostką, ze swoimi doświadczeniami i nawykami. Granie BtB to przede wszystkim kontrola swoich nawyków w hobby, wyuczonych zachowań, nabytej praktyki.

Definicja „granie By The Book”: jest to postawa, by rozgrywać sesję RPG zgodnie z zasadami w podręczniku oraz założeniami opisanymi w tekście gry. Gra się, żeby zobaczyć, co gra tak naprawdę oferuje, co robi. To takie „hej, chcę poznać tę grę”. Można tę postawę nazwać „graniem książkowym”.

Zapomnij o swoim RPG

Ujmę to jak najdelikatniej. Te wszystkie dziesiątki lat własnych doświadczeń erpegowych. Setki czy tysiące rozegranych sesji. Konwenty i almanachy. Wszystkie one nie wchodzą w skład instrukcji do gry, jaką wzięliście do ręki.

Jedną z porad jakie usłyszałem wiele lat temu to „zapomnieć w to, co się wcześniej grało”. Część erpegów na tyle mocno różni się tym, co w nich robimy, że nie mają one przełożenia na te tradycyjne. Narażę się na stwierdzenie, że doświadczenie z poprzednich gier jest jak bagaż. Czasem wyciągniemy z niego użyteczne i potrzebne rzeczy. Bagaż domyślnie jednak obciąża, przeszkadza, męczy.

Slogan „Zapomnij o swoim RPG” to nic innego, jak rozluźnienie się. Otwarcie się na nowe doświadczenia, wyzbycie się filtrów z poprzednich gier czy sesji. Nie odwoływanie się do gier poprzednich, nawet przy powierzchownym podobieństwie. Mój osobisty przykład: podczas gry w Wicked Ones dwie sesje zajęło mi przyzwyczajenie się, że w tej grze opcje w rzucie są inne niż dla Blades in the Dark. Ten sam silnik, dwie różne gry…

Stań się nowicjuszem na nowo

Do nowych erpegów lubię podchodzić jako newbie. Nic nie wiem, nie mam pojęcia, tylko mam blade pojęcie równe temu, co zapamiętałem z lektury podręcznika. Jak prowadzę coś po raz pierwszy, różni się to tym, że podręcznik czytam wnikliwie. Od deski do deski. Ale tylko raz, nie ma co wkuwać się tych 100d6 stron na pamięć…

Spodziewam się, że w trakcie gry dowiem się, jak grać.

Uważam to za uczciwe podejście. Na jakiej podstawie miałem twierdzić, że moje doświadczenie z trzeciej edycji D&D pomoże mi grać w jednostrzały-dramy takie jak Love in the Time of Khvareneh czy Lines in the Sand? Byłem wtedy nowicjuszem w te gry, nowicjuszem w te sposoby zabawy…

Zachęcam do podobnego podejścia. Pomaga spojrzeć na tę nową grę od tej nieoczekiwanej strony.

Oczekuj niespodziewanego

Przygotuj się na to, że gra potraktowana dosłownie („książkowo”) zaskoczy cię. Że spostrzeżesz regułki czy wytyczne które normalnie byś ominął. Niemal każda gra ma swoje dziwactwa i niuanse. Nazywam to „pazurem”, „zębem” czy kalką z języka angielskiego „egde”. To są momenty, w których gra zmusza nas do zaakceptowania poszczególnych rozwiązań. Pokazuje nam coś „własnego”.

Dlatego lepiej oczekiwać niespodziewanego. Nietuzinkowych rozwiązań, wyjścia ze strefy komfortu. Albo przynajmniej oczekiwać wyłącznie tego, co nam obiecuje podręcznik.

Osobiście oczekuję od innego erpega tym, że zaoferuje coś nowego, własnego. Albo chociaż to co już było, ale od innej strony…

Używaj podręcznika

Powiedzieć „używaj podręcznika” jest łatwo. Niemal jak te aluzje do Biblii.

Natomiast nieodłączną częścią postawy By The Book jest to, że sięgamy do podręcznika w trakcie sesji. Nie tylko przed, po sesji czy w trakcie przerwy. Sięganie do podręcznika, wtedy kiedy jest właśnie w użyciu, przyspiesza nauczenie się gry. Odnosimy się wtedy do reguł na bieżąco, na przykładzie z życia (sesji). Dla „grania książkowego”, przerwanie na chwilę gry i sięgnięcie do instrukcji nie jest błędem warsztatowym. Wręcz przeciwnie. Uczysz się, gdzie szukać danej informacji; za każdym razem zajmuje to mniej czasu. Zapamiętujesz reguły tak, jak zostały one użyte. Poza tym, pokazujesz, że grasz w daną grę, więc reszta uczestników sesji ma na czymś się oprzeć…

Z podręcznikami radzę sobie w ten sposób. Pomiędzy sesjami wyrywkowo czytam podręcznik: te miejsca, które mnie nurtują, które czuję że mogą być potrzebne w następnej sesji. Z pojedynczej sesji na sesje nie wydaje się to dużym wysiłkiem. Ale z sesji na sesję efekty nakładają się. Wten sposób stopniowo utrwalam sobie wiedzę. Sprawdzam, czy wspólnie nie popełniliśmy jakiegoś błędu. W efekcie zaczynam lepiej orientować się po całej strukturze książki, gdzie czego szukać.

Kolejny sekret. Głównym powodem dla którego podręczniki liczą setki stron, jest to, że upchane są mnóstwem czysto użytkowych informacji. Listy umiejek i zdolności, informacje o settingu, tabelki i generatory, mapy. To nie są informacje, które należy wykuć na pamięć. To nie byłoby praktyczne. Do tych stron zagląda się właśnie w trakcie sesji, wtedy, kiedy są one potrzebne.

Spójrz na cały obraz gry

Granie BtB składa się na dwa pojęcia: „granie według tekstu” (Rules As Written) oraz „granie w sposób zamierzony” (Rules As Intended). Oba podejścia są równie ważne: pierwsze powinno realizować to drugie, zaś drugie jest o tym, o czym tak naprawdę jest gra.

Zauważyłem, że z podejściem RAW problemów jest stosunkowo mało. Stosujemy tekst dosłownie, używamy zawartych w nich mechanik. Można to robić, albo nie. Instrukcja do gry może być lepiej albo gorzej napisana…

Nie wystarczy jednak używać każdej pojedynczej zasady w izolacji. Reguły i mechaniki wchodzą ze sobą w interakcję. Pchają grę w określonym kierunku. A poszczególne „grupy zasad” składają się na cały obraz gry. Wszystko jest ze sobą połączone. Każda regułą jest po coś (mniej lub bardziej), ma na celu wywołanie określonego wrażenia w grze.

Mówi się, że każda gra ma swojego „ducha” (czyli RAI). Wolę nazywać to „graniem w sposób zgodny z przeznaczeniem”. Instrukcja do erpega zawiera nie tylko suchy tekst, ale też sugeruje jak grać, dlaczego i po co grać. To podstawowy punkt porozumienia, po co sięgamy po daną grę, w co chcemy wspólnie grać. Nie powinniśmy tego lekceważyć. A przy okazji, pomaga nam to dostrzec cały obraz gry. Łatwiej jest nam znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd ta dziwna reguła znalazła się w podręczniku.

Jak dowiedzieć się o RAI dla danej gry? Przeczytaj, kim są postacie graczy, o czym jest gra. Jakie są instrukcje kolejno dla graczy czy prowadzącego? Jaka jest struktura gry? Co obiecuje gra? Przed pierwszą sesją i tak nie będziesz w 100% pewny, więc na tej pierwszej sesji nie bój się zwolnić nieco grę. Upewnij się, że zastosowałeś instrukcję tak dobrze, jak potrafisz. Nie przyspieszaj gry, dopóki nie czujesz się pewnie. Graj, aby się dowiedzieć, jak grać. Tempo sesji samo wróci!

Nie będzie łatwo!

Granie BtB nie jest trudne, jest wymagające. Wymaga przełamania swoich przyzwyczajeń, ucinania zapędów do hałsrulowania na bieżąco. Skłania nas do zwiększonego wysiłku. Do wyjścia ze strefy komfortu.

Nie ma co spodziewać się wspaniałej pierwszej czy drugiej sesji. Nie oznacza to jednak, że grając BtB, zawsze ta pierwsza sesja będzie słaba. Podejdź do tego w ten sposób: szukaj pozytywnych rzeczy oraz dostrzegaj potencjał w danej grze. Co interesuje ciebie na tyle, aby zagrać następną sesję? To, co na sesji pójdzie nie tak, i tak będziesz omawiać po sesji…

Może się okazać, że źle ci się gra w daną grę. Albo, że granie w coś BtB jest zbyt niekomfortowe. Spoko, nie ma sprawy, przynajmniej wtedy się dowiesz.

Dlaczego w ogóle grać By The Book?

Z graniem BtB wiąże się ukryta przesłanka. Grając „książkowo”, tak naprawdę sprawdzamy, jak dany erpeg działa. Czy realizuje nasze oczekiwania? Czy realizuje własną obietnicę (RAI)? W ten sposób nieuchronnie dzielimy erpegi na lepiej i gorzej zaprojektowane.

Skutkiem tego jest to, że odkrywamy, iż dana gra działa słabo. Możemy rozczarować się na naszej niegdyś ukochanej grze. Sygnał „to ja to bym shałsrulował!” przecież wynika z czegoś…

Owszem, możemy klepać zasady domowe fabrycznie i nie przejmować się, co jakiś erpegowiec pisze na blogu. Możemy nawet przerabiać całe porcje zasad czy strukturę gry, bo te oryginalne nie pasują nam. To jednak jedynie przykryje fakt, że gramy w coś, co nam od początku nie odpowiada. Zagłuszamy naszą potrzebę lepszego erpegowania. To zabawa w półśrodki. Moglibyśmy przecież zamiast tego spróbować innej gry…

Granie By The Book to granie metodą prób i błędów. Próbujemy erpegi, które nas interesują. Do tych lepszych wracamy, te słabsze odrzucamy w kąt. To może być z początku frustrujące, ale na dłuższą metę wyjdziemy na tym lepiej. Moim zdaniem nie warto tracić czasu na granie w słabe gry. Szkoda czasu ani wysiłku na sesje, podczas których nie czujemy się dobrze. Przede wszystkim jednak, „granie książkowe” pozwala nam lepiej rozpoznać, co nas tak naprawdę kręci w erpegowym hobby. Po jakie narzędzia, rozwiązania, lubimy sięgać. W ten sposób lepiej kształtujemy swój erpegowy gust.

Lubię grać BtB, bo lubię dowiedzieć się czegoś nowego o danej grze. Wiąże się z tym to, że próbuję różne erpeżki, spodziewając się czegoś nowego (albo chociaż ciekawego).

Zdobywamy też dzięki temu wiedzę, jak tworzyć własne erpegi czy hałsrule do istniejących. Wiemy, co jak działa „by the book”, które elementy warto „ukraść”, jak zbudować całą konstrukcję gry. Bo nauczyliśmy się, jak działają dzieła naszych poprzedników, rozpoznaliśmy ich geniusz oraz błędy…

Autor: Mansfeld

Gram w tabletop RPG od kilkunastu lat, bloguję od 2010 roku. Napisałem parę artykułów na Poltergeist, popełniłem ze dwie miniatury fabularne oraz jakiś dodatek fanowski do Dungeon World. Ważne to tak bardzo, jak łzy podczas deszczu.

2 comments

  1. „Owszem, możemy klepać zasady domowe fabrycznie i nie przejmować się, co jakiś erpegowiec pisze na blogu. Możemy nawet przerabiać całe porcje zasad czy strukturę gry, bo te oryginalne nie pasują nam. To jednak jedynie przykryje fakt, że gramy w coś, co nam od początku nie odpowiada. Zagłuszamy naszą potrzebę lepszego erpegowania. To zabawa w półśrodki. Moglibyśmy przecież zamiast tego spróbować innej gry…”

    To półśrodek tylko jeśli zhouserulowana gra nam nadal nie odpowiada.
    Jeśli natomiast odpowiada i problemy związane z graniem by RAW zniknęły – to gratulacje oprócz bycia graczami czy GM-ami, zostaliśmy własnie chcąc nie chcąc game-designerami, czy co-game-designerami.

    Co swoją drogą – jakaś może nawet znaczna część graczy może lubić i znajdować frajdę w samym HR-owaniu. Jak sam wspomniałeś wcześniej gra zmodowana to już nie ta sama gra, więc problem „grania w coś co nam nie odpowiada” znika.

    Polubienie

  2. Generalnie z treścią się zgadzam. Sam tak zawsze prowadzę. Dopisałem jeszcze dokładniej jak wygląda takie granie na przykładach.

    Może uda mi się usiąść do tekstu na spokojnie jeszcze raz i dodam wtedy swoje komentarze.

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s