Przegląd Twierdzy Powszechnej 4/2022

Kwiecień to siedem sesji: udana kontynuacja kampanii w Mountain Home oraz Godsend, które idzie jednak jak po grudzie. Przypałętał się jakiś jednostrzał w Dishonored 2d20 i to była moja jedyna sesja w roli gracza. Swoją drogą, Dishonored 2d20 jest moim dziewiątym zapoznanym erpegiem w tym roku…

Wydawniczo nie mam co się rozpisywać. Zaledwie po kilka pobrań na grę. Jedyne co jest godne zauważenia to 16 pobrań podręcznika do „October Rust” (czyli 2 x więcej niż w marcu), w tym dwie wpłaty po 4,5$.

Sprawy erpegowe

Cztery sesje w Mountain Home idą sprawnie i całkiem dobrze. Gra dowozi ten feel „Dwarf Fortress” oraz przenosi ciężar na fazę Downtime. Co prawda nie gramy już 1+4, ale mimo wszystko myślę, że z mniejszym składem damy radę. Po sześciu sesjach – w tym czterech latach (cyklach gry) – nasza osada wygląda tak:

Wciąż jeszcze nikt nie zarobił pierwszego Weary (odpowiednika Traumy).

Natomiast Godsend idzie jak po grudzie. Mieliśmy w kwietniu zagrać trzy sesje, zagraliśmy tylko dwie. Poza tym, jesteśmy po trzeciej sesji w kampanii i nawet nie jesteśmy blisko wkroczenia do drugiej ery (przeskoku czasowego oraz zmian wprowadzanych przez bóstwa). Nikt nawet nie jest blisko wymaganego Faith +4, aby striggerować Ruch na zmianę Ery. Mamy spostrzeżenie, że ta gra ma za mało możliwości zarabiania Faith (i trochę sporo możliwości obniżenia tego współczynnika). W połączeniu z nie olewaniem fikcji sprawia, że gra oraz fikcja toczy się dalej i gra wspiera samą interakcję ze światem i tematem boskości/byciem awatarem, lecz struktura kampanii po prostu stoi…

Jednostrzał w Dishonored 2d20 z mojej perspektywy wyszedł przypadkiem. Znajomy najpierw chciał testować swojego erpega, lecz powiedział, że nie zdąży się przygotować, więc mieliśmy grać we Fiasco. W piątkę, jako dawna ekipa z kampanii Misfortuners. Ostatecznie stanęło na wypróbowaniu Dishonored 2d20…

Z samej rozgrywki w heist w jakimś szlacheckim domie udało się znaleźć sporo zabawy. Mnie bawiła dynamika Momentum, w tym wykorzystywanie tych punktów do rzutów czy ustanawiania Prawd. Natomiast też ta sesja przypomniała mi jak wyglądają tradycyjne sesje w skok: najpierw cały build-up i przygotowania, aby potem w nie więcej niż godzinę rozegrać skok. O ile dzięki Momentum oraz Prawdom ma to jakiś wewnętrzny sens dla Dishonored 2d20, ale faktycznie nie tylko ja miałem wrażenie, że gramy „przygotowania do skoku” tylko po to, aby coś odegrać i móc utworzyć sobie możliwości. Zastanawiam się, po co Dishonored 2d20, skoro jest Blades in the Dark?

Blog & Patronite

Kwiecień 2022 to rekord tego bloga (na WordPressie) pod względem liczby wyświetleń: 1468. Poprzedni wynik był w kwietniu ’21 (1254). Tym razem zdarzyło się głównie za sprawą rosnącej liczby wejść do anglojęzycznych wpisów. Polskojęzyczne wpisy miały po kilkadziesiąt wejść i w sumie tyle. Grunt, że pojawiło się aż dziewięć wpisów!

Utrzymuję te 112 zł/miesięcznie z Patronite. To dobrze. Mam w planach napisać trochę rzeczy na maj, coraz więcej też będe tłumaczyć tekstów na język angielskich. Może uda mi się wyrobić normę dwóch angielskich wpisów na miesiąc?

Ten tekst powstał dzięki wsparciu: Jędrzej Śmietański, Aleksandra Sontowska, Jakub KucharzewskiErpegowe Piekiełko, Sebastian Żarnowski, Michał Laskowski i Przemysław Wasilewski Dziękuję!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s