Mój erpegowy rok 2021

Rok 2021 prawdopodobnie okazał się dla mnie przełomowy. Po pierwsze, zacząłem prowadzić bloga na poważnie, z własną domeną (oraz z Patronite). Po drugie, zacząłem publikować własne erpegi. Po trzecie w końcu zacząłem w ogóle być widoczny erpegowo poza Polską. Bardzo słabo, ale dalej! Nawet jeśli z tego drugiego i trzeciego nic nie wyjdzie, to i tak nauka języka angielskiego jest wartością dodaną samą w sobie.

Samych sesji było 95, rozegranych w 23 erpegach. Statystyki póki co mają one jeden mianownik: coraz więcej sesji muszę organizować sobie sam. To jest proporcja, którą chciałbym zatrzymać. Brakuje mi gry w roli obsługiwacza postaci, ostatnimi czasy…

Najpierw garść statystyk

W tym roku zagrałem 95 sesji, z czego 59 poprowadziłem. Tytuły GM-less jeszcze liczę jako „gracz”, ale zaczynam podważać ten sposób klasyfikacji. W następnym roku będę je inaczej kategoryzować.

Pogrubione z kursywą to nowe dla mnie erpegi.

O ile 23 różne tytuły to nie jest mój rekord (24 różne, w 2020), to poza tym parę rekordów przydarzyło mi się w 2021:

  • 59 poprowadzonych sesji (poprzedni rekord to 51).
  • Miała miejsce najdłużej poprowadzona przeze mnie kampania w życiu, w Blades in the Dark (31 sesji, z czego 20 sesji w tym roku).

Można powiedzieć, że moje słowa sprzed roku zestarzały się jak mleko:

To też rekord którego nie będę próbował na siłę pobić w 2021 roku: musiałbym praktycznie zaniechać granie sesji jako Gracz, czego zdecydowanie nie chcę.

Dotyczy punktu pierwszego wyżej.

Jedenaście sesji w Burning Wheela to była jedna kampania jako gracz, która zapowiadała się nieźle i udało się uratować jej finał. Plus kilka jednostrzałów było fajnych. Ale właściwie to tyle pozytywnego mogę powiedzieć o swoim graniu jako Gracz.

Co do prowadzenia sesji, to udane kampanie (BitD, AW 2nd) przeplatały się ze średnimi (Moth Light), oraz przedwcześnie przerwanymi (Wicked Ones, The Solar System). Od listopada zacząłem dwie nowe (Th SCUP, Urban Shadows). Mimo wszystko, ten aspekt erpegowania oceniam u siebie dużo lepiej niż granie…

Przemyślenia spoza sesji

Mam wrażenie, że w 2021 roku mocno popchnąłem własne życie do przodu. Niektóre przemyślenia na ten rok zdążyłem zawrzeć w swoim 15-leciu erpegowania. Rok 2021 w wersji TL;DR: podjąłem próbę bycia twórcą erpegowym na poważnie. Zarówno poprzez bloga jak i w ramach wydawania własnej twórczości.

Nie ukrywam, że kiedyś czułem się zdeprymowany tym, że nie odważyłem się robić tego, co robią ludzie uznawani za erpegowych twórców. Nie tworzyłem własnych gier, dodatków do istniejących, scenariuszy, streamów czy filmików na YT. Takie poczucie „bycia twórcą gorszego sortu”. Szyderstwa ze strony różnych środowisk tylko bardziej obniżały moją samoocenę. Mimo wszystko, postanowiłem poprawić to, w czym nie jestem fatalny, czyli bloga.

Aż w końcu zacząłem wypuszczać własne erpegi (w tym roku dwa!), dodatek do jednego plus playset do Fiasco. Czyżbym stał się tym Poważnym(tm) Twórcą(tm) Erpegowym? Dla wielu ludzi nigdy się nim nie stanę, przynajmniej nie dla tych w Polsce. Ale ważne, że już na mnie wpłynęło wydawanie October Rust. Trochę inaczej reaguję na przygnębienie efemerami życia. Zaczyna mnie to dopingować w tym, aby dalej coś robić, coś tworzyć. Taki „kreatywny gniew przeciwko światu”. Póki to nie ustępuje, będę tworzyć dalej, nawet jeśli nie będzie mi to wychodzić…

Zobligowanie się do Patronite’a sprawiło, że dalej regularnie prowadzę bloga. Możecie to różnie oceniać. Dla mnie to na dłuższą metę pozytywna rzecz: uczę się tworzyć systematycznie pod niewielką presją, w kontrolowanych warunkach.

Plany na przyszłość

Co do samego grania w 2022 roku, moje plany nie są jakieś sztywne. Ot, mam listę erpegów do poprowadzenia w przeciągu następnych 6 miesięcy, plus kampanie do dokończenia:

  • Chętnie wypróbowałbym Mountain Home.
  • Chętnie wróciłbym do Blades in the Dark, lecz na hacku w XVII-wieczne kaperstwo.
  • Chętnie wróciłbym do Burning Wheela.
  • Jest jeszcze kilka tytułów, które muszę doczytać i zweryfikować, jak bardzo ich poprowadzenie będzie mnie jarało.

Jeśli chodzi o plany wydawnicze, chcę być bardziej konkretny. Po pierwsze, sprawi to, że dla nie-polskiej publiki będę słowny i przede wszystkim systematyczny. Po drugie, nie wiem, jak bardzo mój wyż motywacyjny potrwa. Nie chcę go zmarnować.

  • Chcę jeszcze w styczniu wydać minigierkę solo „Komodo & Underground”
  • Potem w kolejce jest kolejne poprawienie podręcznika do October Rust (karta postaci, karta przygoda plus d3 poprawki w tekście instrukcji).
  • Na poważnie rozważam „party hack” do Seal of Approval (dla więcej niż dwóch osób).
  • W 2022 roku prawdopodobnie wydam drugi dodatek do October Rust, ale wiele zależy od samego sukcesu wydawniczego właściwej gry.
  • Publikować 1-2 anglojęzyczne wpisy na blogu, w miesiącu.

Będę też starać wypuszczać co najmniej dwa teksty po polsku, nie licząc comiesięcznych podsumowań „Przeglądu”.

Ten tekst powstał dzięki wsparciu: Jędrzej Śmietański, Aleksandra Sontowska, Jakub Kucharzewski i Erpegowe Piekiełko. Dziękuję!

Jedna myśl w temacie “Mój erpegowy rok 2021

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s