Przegląd Twierdzy Powszechnej 7/2021

W lipcu erpegowo było lepiej niż w czerwcu. 9 sesji wobec poprzednich pięciu, to jedno. Drugie: wróciłem do regularnego prowadzenia sesji (dwie kampanie w tygodniu). Trzecie: przetestowałem własną grę.

8 sesji poprowadzonych, jedna jako gracz.

Erpegi: Apocalypse World 2nd, October Rust, Pendragon 5th, The Solar System.

Moim klasykiem jest to, że niewiele gram jako gracz. W drugiej połowie lipca znalazłem jednak dwie grupy na raz! Jedna to Pendragon, druga do Burning Wheela, z którą może zagram sesję w dniu publikacji tego tekstu…

Alfabetycznie:

  • Apocalypse World 2nd (Prowadzę, 4 sesje): Rozkręcamy się. Co prawda mieliśmy problem niekompletności składu przez pierwsze trzy sesje; więc czwarta była de facto „sesją pierwszą numer dwa”. Poradziliśmy sobie z tym. Regularnie postacie biją się o swoje sprawy, w tym między sobą. Drużynowy Angel ma pełne ręce roboty, wiecznie zużywany +stock oraz tony Hx za leczenie ziomków. Dowiadujemy się co z tymi Wilkami Psychicznego Wiru, polujące na Child-Thinga i ich rówieśników. Zawiązał się też „pakt” z pewnym hardholderem od świeżej żywności w Waltham Forest, czyli mariaż jakiejś NPC z dwoma postaciami graczy…
    • Gracze zauważyli, że mogą pozwolić sobie na wiele, bo wzajemnie sobie ufamy. Jesteśmy zgraną grupą (z Misfortuners), z jednym innym graczem (młodszy brat jednej z osób). Narzędzia bezpieczeństwa sesji ułatwiają nam jazdę po bandzie.
  • October Rust (Prowadzę, 1 sesja): Przetestowałem wersję alfa swojej nowej gry, October Rust (mizerni protagoniści, którzy po raz ostatni chcą przeciwstawić się światu). Testowa przygoda to klasyk: zemsta na baronie, który skrzywdził wszystkie postacie graczy. Sama przygoda zrobiła to, co miała zrobić: baron zamordowany, wszyscy nie żyją. Natomiast po tej sesji zdecydowałem, że obecny framework gry jest do wyrzucenia. Poszczególne koncepcje i elementy gry działają, ale sama gra „działa, ale robi nie to, co trzeba”. Nie wiem kiedy będzie druga sesja testowa, ale na pewno będzie mieć „October Rust” przepisane od nowa. Zarzucam koncept pisania gry pod styl mocno narzucającego się scenariusza, który mi nie leży…
  • King Arthur’s Pendragon 5th (Gram, 1 sesje): „Pendragon” należy do gier, które zawsze byłem ciekaw je przetestować, „odhaczyć”. No i się stało. Przez jedną sesję. Spodziewałem się tego, że będzie szło, powoli i po grudzie. W końcu jest to przestarzały BRP na d20, do którego doklejono wiele elementów symulacjonistycznych, aby to była gra o rycerzach. No i jest, na miarę designu z lat 80. XX wieku. Gra robi te arturiańskie rycerzowanie. Jednak widać też, że Pendragon stoi w rozkroku pomiędzy versimilitude i zeitgeistem sprzed 30-40 lat, a próbą bycia Story Games o żywocie rycerzy…
    • Mówię w czasie przeszłym, bo parę dni temu prowadzący zrezygnował z ciągu dalszego.
    • Grałem poganinem Walijczykiem, Morisem z Wylye. Jego główny Trait to Worldly (16). Strzela nieźle z łuku (Bow – 15), jego ród znany jest z gier i hazardu (Gaming +10). To ostatnie akurat zadecydowały rzuty…
  • The Solar System – The Elder Scrolls (Prowadzę, 3 sesje): Z lekkimi przerwami, kontynuujemy w formule 1+3 przygody po Pustyni Alik’r w gonienie nekromantów. Na papierze idzie średnio z samym likwidowaniem nekromantów, póki co. Ale widać już dynamiki charakterologiczne postaci: nowe Klucze, Oferty. Jedna z postaci zdążyła już odrzucić dwa Klucze: porzuciła przysięgę o niekrzywdzeniu Dunmerów, ujawniła światu swój mroczny sekret (wymordowanie kompanów z oddziału po pijaku). Dwie postacie mają Klucz Sumienia, co było flagą od graczy w momencie teleportowania się tuzina Bosmerów na środku pustkowia (którzy zostali porzuceni samym sobą). Mamy za sobą cztery sesje i widzę perspektywę na to, aby kampania dociągnęła na co najmniej 7-8 sesji. W widełkach naszych planów.

Moje plany erpegowe na lato idą zgodnie z planem. Dwie kampanie idą nieźle, w końcu zaliczyłem swój projekt erpegowy (ale i tak on wraca do „deski kreślarskiej”). Nawet zachęciłem graczkę z kampanii AW do przeczytania po polsku TSoYa…

Szkoda, że dalej jako gracz gram co najwyżej pojedyncze sesje…

Swoją drogą, wsparłem też Defiant RPG na Kickstarterze. Opcja „Courtier”, ale przynajmniej jest ten jeden wydawca pochodzący z Polski, któremu póki co mogę zaufać.

Blog a Patronite

Sezon ogórkowy dalej trwa. Walczę z tym poprzez publikację krótkich tekstów (3k-6k znaków) objaśniających poszczególne pojęcia erpegowo. Pod względem widoczności artykułów, bywa z tym różnie. Jedne były ledwo czytane, drugie lepiej. Ale chociażby dzięki udostępnianiu ich przez pewien popularny fanpejdż (Erpegowy Codziennik), czuję, że ktoś chce to czytać. Skądś biorą się te pojedyncze lajki na własnym fp…

Tak sobie stoję z Patronite, trzema patronami i 32 zł/miesięcznie. Jest spoko. Mogło być lepiej, ale na papierze opłacona zostaje domena bloga oraz plan na WordPresie. W tym miesiącu ruszę z kilkoma wpisami z okazji #RPGaDay2021, plus może tekst o czymś innym…

Ten tekst powstał dzięki wsparciu: Jędrzej Śmietański i Michał Laskowski. Dziękuję!

Autor: Mansfeld

Gram w tabletop RPG od kilkunastu lat, bloguję od 2010 roku. Napisałem parę artykułów na Poltergeist, popełniłem ze dwie miniatury fabularne oraz jakiś dodatek fanowski do Dungeon World. Ważne to tak bardzo, jak łzy podczas deszczu.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s